STARCIE TYTANÓW - SHiUK

Idź do spisu treści

Menu główne

STARCIE TYTANÓW

WYŚCIGI > Ze świata

STARCIE TYTANÓW


Każdy szanujący się fan wyścigów konnych zna historię Seabiscuita i War Admirala - dwóch najlepszych pełnej krwi ogierów swoich czasów, które 1 listopada 1938 roku starły się ze sobą w niezwykle emocjonującym pojedynku, nazywanym „wyścigiem stulecia”. Nie każdy jednak wie, że pół wieku później świat entuzjastów gonitw kłusem żył podobnym wydarzeniem, o którym chcemy wam dzisiaj opowiedzieć. Cofnijmy się więc o 27 lat, do roku 1988...

W tym czasie Ameryka miała tylko jednego króla torów - był nim kary ogier Mack Lobell (Mystic Park - Matina Hanover / Speedy Count). Urodzony w 1984 roku, jako roczniak zakupiony na aukcji za 17.000 $, otrzymał przydomek „Mighty Mack”. Wygrywał on niemal wszystkie najważniejsze gonitwy w Stanach, a do zdobycia Potrójnej Korony zabrakło mu jedynie nieco szczęścia (zwycięzca Hambletonian i Yonkers Trot, uległ Napoletano w Kentucky Futurity). W roku '86 został najlepszym 2-latkiem, w latach '87 i '88 otrzymał tytuł Konia Roku. 21 sierpnia 1987 roku w Review Stakes w Springfield stał się pierwszym koniem w historii, który przełamał barierę 1'10'', ustanawiając rekord 1'09''7.


W 1988 roku Mack Lobell zaczął podbijać Europę - w szwedzkim Elitloppet nie było dla niego godnych przeciwników. Jedynie francuski ogier Ourasi (Greyhound - Fleurasie / Remember), który w tym samym roku po raz trzeci zdobył Prix d'Amerique, mógł z nim rywalizować o tytuł najlepszego kłusaka na świecie.


„Lazy King”, bo tak mówiono o Ourasi, był ikoną francuskich wyścigów. Urodzony w 1980 roku ogier nie miał imponujących początków - stadnina St. George, w której przyszedł na świat przechodziła wtedy przez trudny okres i jedynym źrebięciem z tego sezonu, które przeżyło był właśnie Ourasi. Niewiele brakowało, żeby jako 2-latek w ogóle nie przeszedł kwalifikacji - był zbyt wolny, i tylko setne sekundy dzieliły go od przekroczenia wymaganego limitu czasowego. Dopiero rok 1983 okazał się być punktem zwrotnym w karierze niezwykłego kasztana. Powierzono go wtedy jednemu z najwybitniejszych trenerów i powożących - Jean-René Gougeon, i w jego rękach Ourasi udowodnił, że pseudonim „wielki befsztyk” jaki do niego przylgnął, był całkowicie mylny. Na przełomie lat '86 i '87 pozostawał niepokonany przez 522 kolejne dni. Z imponującą łatwością kolekcjonował największe francuskie klasyki. Jest jedynym kłusakiem w historii, który czterokrotnie zwyciężał w Prix d'Amerique. Te sukcesy sprawiły, że został wybrany Koniem Stulecia.


Mimo wszystko Chuck Sylvester i John Campbell, trener i powożący Mighty Macka rozgłaszali, że to ich koń jest najlepszy na świecie. Przez cały rok 1988 podgrzewali oni atmosferę nazywając Ourasiego „francuskim tchórzem”, który nie jest w stanie konkurować z ich podopiecznym, oraz oskarżając jego otoczenie o to, że obawiają się konfrontacji na torze.


W końcu wyzwanie zostało przyjęte, choć na kontrowersyjnych warunkach - wyścig miał się odbyć na amerykańskiej ziemi i krótkim dystansie, co dla Ourasiego - konia, który nigdy nie opuścił Europy, oznaczało same utrudnienia. Mimo tej rażącej nieuczciwości, Jean-René Gougeon podniósł rzuconą rękawicę i 17 listopada 1988 roku w Filadelfii odbył się March of Dimes Trot.


Niewiele brakowało, żeby gonitwa w ogóle nie doszła do skutku. Dziewięć dni przed planowaną imprezą, kiedy część europejskich koni była już w drodze do Stanów, z zaplanowanej puli 1.000.000 $ udało się zebrać zaledwie 80.000 $. Do dnia wyścigu kwota ta wzrosła do 600.000 $, i taka już pozostała. Pogoda również nie oszczędzała organizatorów - przez cały tydzień padał ulewny deszcz i zaistniało ryzyko, że położony nieopodal rzeki tor zostanie zalany. Choć tak się nie stało, to zarząd Garden State Park zmuszony był wynająć helikopter, który pomagał przy osuszaniu bieżni. Wreszcie, w dniu najbardziej oczekiwanego wyścigu kłusaków w historii tego sportu, na tor przybyło nieco ponad 8 tysięcy osób, co w żaden sposób nie było w stanie zwrócić nawet części poniesionych na organizację kosztów. Jednak ci, którzy przyszli, mogli podziwiać widowisko, jakiego ani wcześniej, ani później nikt inny nie widział...


Na starcie stanęło dziesięć zaprzęgów - dziesięć najlepszych na świecie koni, powożonych przez dziesięciu najwybitniejszych driverów. Esotico Prad i Guiseppe Guzzinati, Friendly Face i Pekka Korpi, Napoletano i Stig H Johansson, Go Get Lost i Tom Sells, Scenic Regal i Harold Story, Callit i Karl O Johansson, No Sex Please i Ron Waples, Sugarcane Hanover i Gunnar Eggen, i wreszcie dwaj najważniejsi tego dnia - Ourasi w parze z Jean-René Gougeon oraz Mack Lobell z Johnem D Campbellem.


Konie zbliżały się do skrzydeł samochodu startowego, gdy ten powoli się rozpędzał. Trybuny rozbrzmiały głosami kibiców. Spikerkę rozpoczął Al Kraszewski. Rrruszyły!


Mack Lobell, któremu przypadł pierwszy numer startowy, szybko wziął sprawy w swoje ręce, jak zwykle starając się narzucić mordercze tempo. Nie zezwolił też wyprzedzić się szarżującemu Napoletano, który wyraźnie próbował objąć pozycję lidera. Jego świetny start pozwolił mu po pierwszym okrążeniu osiągnąć dziewięć długości przewagi nad Ourasim, który biegł z numerem 7. Na finiszowej prostej rozpętał się pojedynek na noże - po wewnętrznej amerykański bohater, po zewnętrznej francuski tytan. Tor należał do nich. Publika należała do nich. I kiedy na ostatnich metrach zdawało się, że Ourasi kłusuje nieco lżej, że ma przewagę nad Mighty Mackiem, wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego, a na torze zapadła martwa cisza... Musicie to zobaczyć!

Sugarcane Hanover! Należący do norweskich właścicieli, powożony przez Norwega - Gunnara Eggena, amerykańskiej hodowli ogier wyskoczył niczym diabeł z pudełka, by pogodzić dwóch tytanów kłusa. Zainkasował on 270.000 $ za legendarne zwycięstwo w tempie 1'11''6.


Co dziś dzieje się z tamtymi końmi? Ourasi odszedł od nas 12 stycznia 2013 roku w wieku 33 lat, a jego karierę upamiętnia pomnik, który stanął na Vincennes. Mack Lobell został sprzedany do Szwecji, gdzie wciąż jeszcze można go spotkać, gdy swoją obecnością uświetnia największe gonitwy
* (jak w sierpniu ubiegłego roku, gdy przybył na Solvallę przed rozgrywanym tam Jubileums Pokalen). Sugarcane Hanover, dla którego był to ostatni wyścig w karierze, padł nagle w Szwecji 2 listopada 2009 roku, zostawiając po sobie niemal setkę potomstwa, która z powodzeniem startowała na torach całego świata.

/ Agnieszka Kupczak 2015 /

*22 lutego 2016 roku, w wieku 32 lat Mack Lobell został uśpiony.


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego